Satyricon – “Nemesis Divina”


Satyricon – Mother North (wersja nieocenzurowana +18!)
Są takie płyty i utwory, które na zawsze wpisały się w kanon gatunku. Do takich należy choćby sławny już krążek “Nemesis Divina” zespołu Satyricon, wraz z utworem “Mother North” z chyba najbardziej znanym teledyskiem w historii mrocznego metalu.

Nie trzeba nikogo chyba przekonywać, że Satyricon jest jednym z najdoskonalszych blackowych kapel, jakie do tej pory powstały. Można mieć do nich żal, że obecnie grają już muzykę bardziej ułagodzoną i bardziej skoczną od poprzednich jej dokonań. Ale zanim nadeszły czasy “Fuel of Hatred”, muzycy z norwegii pokazali, że potrafią nagrać kompozycje zimne, opętane i przyciągające jak magnes. Muzykę, która jest pełna brudu i nieokrzesana.
Tak jest między innymi na “Nemesis Divina”. Obecnie płyta uważana jest już za klasykę gatunku black metal. Muzycy zabierają nas w podróż z której nie ma powrotu. Album nie jest “na pierwsze wysłuchanie”. Łączy on bowiem wyrafinowane połączenie surowego klimatu, brutalność i dzikość z dopracowaniem “na ostatni guzik”. Na płycie pojawiają się co prawda partie klawiszowe, ale nie sposób o nim mówić – symfoniczny black metal. Klawisze nie wychodzą tu na pierwszy plan, a gitary nie giną w nadmiarze dźwięków.
No i do tego jeszcze hymn przewodni w postaci „Mother North”. Utwór, który dla wielu uznawany jest za hymn norweskiego black metalu. Utwór który przeszedł już do historii, nie tylko za sprawą scen zawartych w teledysku.
Płyta “Nemesis Divina” jest wszystkim, czym norweski BM słynie w świecie metalowym. Mroczny klimat lasów Norwegii, z odgłosami piorunów. Szkoda, że Satyricon odszedł po “Rebel Extravaganza” od takiego grania, kierując się ku wygładzonym brzmieniom nawiązującym stylistycznie do dawnych czasów, jednak będącym zaledwie ich namiastką.

Moja ocena:
Utwór “Morther North”: 9/10
Album “Nemesis Divina”: 8.9/10

PS. Wpis z okazji mijających urodzin autora 😉

blog comments powered by Disqus