Shade Empire – “Omega Arcane”

Shade Empire – “Until No Life Breeds”

No i finowie pokazali na co ich stać – nowy krążek sekstetu ze Skandynawii trafił do sprzedaży. Przed zapowiedziami nie wiedziałem, czego się spodziewać, w końcu zespół na poprzednim krążku “Zero Nexus” sam nie bardzo określał drogę w jaką podąża – niby industrialne klimaty, ale już zdecydowanie w innym wydaniu, niż na “Intoxicate O.S.”.

“Omega Arcane” jednak zaskoczył wielu a już na pewno mnie. Myślałem, że zespół pozostanie wierny typowo industrialnemu brzmieniu – to właśnie za takie surowe brzmienie “Intoxicate O.S.” polubiłem ten zespół, bo był swego rodzaju unikatowy w gronie symfonicznego blacku. Tymczasem doznałem dwóch przeciwnych doznań po kontakcie z nowym albumem fińskiego zespołu, bowiem trochę się rozczarowałem powrotem do cukierkowych brzmień symfonicznego blacku. Na szczęście wrażenie to nie trwało długo, bowiem muzycy wiedzą jak zbudować podniosłą atmosferę, w której oprawa muzyczna składa się z wielu poziomów i miejscami potrafi być równie monumentalna, jak muzyka filmowa, przykład ? Utwór: “Ash Statues”, który brzmi jak żywcem wyjęty z jakiejś wysokobudżetowej produkcji.

Shade Empire – “Traveler Of Unlight”

Shade Empire udowadnia, że na scenie symfonicznego blacku nie tylko Dimmu Borgir może zdobywać laury zajebistości i przesłodzonego lukrem absurdu w muzyce metalowej. Na szczęście tutaj finowie wiedzą, w jakich proporcjach użyć konkretnych słodzików. Swoistą próbą połączenia starego i nowego oblicza Shade Empire może być utwór “Disembodiment”, wykraczający poza schemat kilkuminutowych utworów; trwa on równo 13 minut. Tu właśnie możemy zaobserwować, jak bardzo zmieniła się muzyka tego zespołu od wydania ich pierwszego krążka “Sinthetic”. A przecież to dopiero ich trzeci krążek.

I tu pojawia się ta niepewność, czy ekipa z Kuopio podoła oczekiwaniom słuchaczy i czwarty krążek będzie równie powalający. Czekam niecierpliwie.

Finowie wykonali kawał dobrej roboty. Postęp, jakiego dokonali od wydania “Sinthetic” świadczy dobitnie, że nie jest to zespół, który spoczywa na laurach, jak np. Dimmu Borgir (w “Abrahadabra”), lecz ciągle udoskonalają swoje brzmienie. Sceptycy będą się pewnie spierać i kręcić nosem, że to już nie jest to samo SE, co kiedyś i że Omega Arcane niewiele różni się od reszty i że partie gitarowe można zagrać nie mając dużych umiejętności w grze na tym instrumencie. Ale ja się w ogóle tym nie przejmuję i zlewam to ciepłym moczem – Shade Empire rządzi!

Shade Empire – “Omega Arcane”
LP, Candlelight Records
06.05.2013

370899

  1. Ruins – 08:16
  2. Dawnless Days – 05:32
  3. Until No Life Breeds – 04:50
  4. Ash Statues – 05:09
  5. Disembodiment – 13:20
  6. Malicious Winds – 05:29
  7. Traveler of Unlight – 04:55
  8. Devolution – 02:43
  9. Slumbering Giant – 06:39
  10. Nomad – 06:58
  11. Omega Arcane – 12:33

Moja ocena:

Utwór: “Until No Life Breeds” – 9/10

Utwór: “Traveler Of Unlight” – 8,6/10

Album: “Omega Arcane” – 9,1/10

blog comments powered by Disqus